Świadoma praca z końskim ciałem

W naszej ocenie Internet nie jest odpowiednim miejscem do nauczania rzeczy tak mocno indywidualnych i związanych z wyczuciem jak praca z młodymi, świeżymi końmi. Każdy trener w swojej pracy kreuje swoje priorytety, tworzy własną piramidę wartości, którą kieruje się później podczas trenowania swoich podopiecznych. Bazując na tym co powiedziałyśmy, zwrócimy jednak uwagę na to, co my uważamy za ważne i najważniejsze w pracy z młodym koniem. Kiedy rozpoczynamy pracę z młodym koniem to przede wszystkim stawiamy na jego charakter, na wszystkie cechy charakterystyczne, które wyróżniają naszego kopytnego na tle innych koni. Mimo to, że dużą wagę przykładamy do cech jednostki, to niezależnie od prezentowanych różnic zawsze na początku priorytetem jest dla nas to, by każdego konia nauczyć prawidłowo tych samych podstaw, czyli rytmu, swobody i świadomości własnego ciała.

Wpływ okresu dorastania

Praca ze zdrowymi końmi często przebiega naturalnie, wystarczy dać im możliwość, a one wykorzystując ją najlepiej jak potrafią, szybko i z łatwością odczytują nasze sygnały, spełniając nasze prośby. Nie każda praca rozpoczyna się jednak w idealnych warunkach i tym razem opowiemy Wam trochę o historii na przykładzie naszego konia, czyli Catalayi. Na naszym profilu obserwujecie pracę konia, która mimo, że rozpoczęła się od możliwie najniższego poziomu to jest już pracą w formie rehabilitacyjnej. Dlaczego rehabilitacyjnej? Ponieważ od samego początku skupia się na odbudowywaniu i regeneracji ciała.

Catalaya jest przypadkiem konia z predyspozycją do kissing spine. W chwili przyjazdu do nas, w jej ciele, między kręgami było już widoczne tarcie. Blisko rok zajęło nam doprowadzenie ciała tej 4-latki do poziomu zbliżonego stanem ciała zdrowego, młodego konia w tym samym wieku. Już od pierwszych kroków podczas pracy na linie musiała zacząć się uczyć, jak radzić sobie ze swoim nie do końca doskonałym ciałem. Głowa Cati w połączeniu z jej chęcią i zaangażowaniem do pracy oraz moim delikatnym prowadzeniem musiały być wystarczające, by ciało przynajmniej się wyrównało.

Co jest najważniejsze?

Dzisiaj czujemy, że osiągnęłyśmy już bardzo dużo, chociaż pod siodłem zaczynamy dopiero kłus. Poza wzmacnianiem równego rytmu i swobody w ruchach bardzo ważne jest dla mnie, by koń pracował świadomie. Chcemy żeby koń zwracał uwagę na swoje ciało i je szanował, by nie potrzebował naszej ciągłej kontroli w obawie przed możliwością nabawienia się kontuzji. W przypadku koni, które mają zapewniony prawidłowy rozwój i przyjemne dzieciństwo w stadzie, w ruchu i nie potrzebują naszej pomocy w kreowaniu świadomości własnego ciała, o tyle te, które zostały odchowane nie do końca z uwzględnieniem wszystkich potrzeb, mają prawo nie wiedzieć jak prawidłowo używać i korzystać ze swojego ciała.

Nasza praca z ziemi opierała się więc przede wszystkim o ćwiczenia, które skłaniały do używania innych części ciała niż nogi oraz pokazywały jak to robić. Koń zmagający się z dolegliwościami Catalayi, ma tendencję do noszenia wysoko głowy, możemy zwrócić na to uwagę przy dodawaniu tempa lub przejściach w górę; właśnie wtedy widzimy jak głowa i szyja dźwigają całe ciało w przód. Co zrobić w takiej sytuacji? Warto zwolnić. Zrezygnować z kłusa, z galopu na rzecz stępa. Dzięki temu stojąc z boku mamy większą kontrolę, a wskazując różne możliwości pracy, koń sam może poczuć i pokazać co jest dla niego najbardziej komfortowe.

Wszystko zaczyna i kończy się w stępie

Praca nad końskim ciałem zaczyna i kończy się w stępie. W każdym możliwym przypadku warto jest pracować w stępie na rozmaitych terenach: na równym placu, na kopnym piasku, na twardej ścieżce i w terenie. Naszym celem jest nauczyć konia, by zwracał uwagę na otoczenie szukając w sobie lepszej równowagi i mocniejszego zaangażowania zamiast tylko próbować przetrwać trening. Bardzo dobrym przykładem jest zwrócenie uwagi na zachowanie koni podczas wspinania się pod górkę. Konie, które będą nauczone pracy swoim ciałem spróbują podejść stępem, leniuszki zamienią się w zajączki i podskoczą pod górę krokami przypominającymi foule w galopie. W drugim przypadku, to oczywiście nie oznacza to, że nie możemy pozwolić na to, aby koń przyspieszył tak wspinając się pod górkę lub, że gdy robią tak bez naszej ingerencji to podejmują złą decyzję, jednak w zależności od ich ciała i poziomu samo-świadomości mogą się takim zrywem wzmocnić lub obciążyć.

Co zatem daje nam podejście pod górkę w stępie? W przypadku spokojnego podejścia stępem jesteśmy o wiele bardziej bezpieczni i pewni tego, że koń zapracuje całym ciałem i o ile nie wykonamy za dużo powtórzeń – to nie przeciąży żadnej części swojego ciała. Pracując w stępie staramy się zahaczyć o każdą możliwą figurę, której będziemy wymagać na późniejszych, bardziej zaawansowanych etapach szkolenia. Uczymy na nowo chodzić po prostej i po kole, ruszać z miejsca i zmieniać rytm (dodawać, zwalniać). Uczymy konia ruszać tylko przód (np. zwrot na zadzie) lub tylko tył (np. zwrot na przodzie) oraz pokazujemy jak wykorzystywać całe ciało do tego by pomagało, a nie utrudniało pracę.

To o czym nie można zapominać w pracy rehabilitacyjnej to to, że nasze „prawidłowe” prowadzenie konia może być bardzo różne od jego naturalnego „prawidłowego” prowadzenia samego siebie. Większość koni nie zdaje sobie sprawy, że coś w ich ciele może działać lepiej, bo o ile nie mają służyć nam to one, same w sobie nigdy nie będą potrzebowały się „lepiej” poruszać.

Proponuj, nie nakazuj

Właśnie dlatego niezależnie od tego jaki cel ma praca rehabilitacyjna lub z jakim koniem ją wykonujemy musimy pamiętać o tym, by proponować rozwiązania, a nie je narzucać. Musimy pamiętać, by przykładać dużą wagę do tego żeby koń zrozumiał dlaczego uczy się swobodnie pracować swoim ciałem. Za każdym razem, gdy będziemy podnosić poprzeczkę w treningu konia musimy być pewni, że nie tylko jest na to gotowy ale, że jest również chętny do podjęcia nowych wyzwań. Cały efekt pracy zależy w dużej mierze od naszego podejścia i atmosfery jaką stwarzamy podczas treningu. Jeśli chcemy wyszkolić sobie świadomego konia wierzchowego musimy być świadomi tego, że konie mające nawet największe problemy cielesne uznają swój sposób poruszania się za naturalny, a nasze pomysły i rozwiązania powinny być im przedstawiane jako propozycje, a nie nakazy. Traktujmy to jako zabawę, twórzmy przyjemną atmosferę, nie stawiajmy konia pod ścianą, tak jakbyśmy wysyłali go na egzamin z jednym możliwym podejściem. Dbajmy o jego komfort i pozwólmy z luźną głową stawiać kolejne milowe kroki w kierunku świadomości własnego ciała.

Masz pytanie?

Napisz do nas!

×
×

Koszyk